Kronika Festiwalu

Jacek Wichrowsky Magda

Organizacja Festywalu Sztuki Wysokiej niesie ze sobą wiele radości, uniesień, wzruszeń. Daje poczucie satysfakcji i spełnienia, ale też wiąże się z ogromem ciężkiej pracy, której nikt nie byłby w stanie podołać sam. Przez te wszystkie lata Festywal istniał, dzięki zaangażowaniu wielu, wielu ludzi. Dziękujemy wszy-stkim, którzy znaleźli chęci i czas, by wziąć udział w tym przedsięwzięciu. Chcielibyśmy móc wymienić każdego artystę, pasjonata, wolontariusza z osobna. Podziękować za każdą godzinę, każdą emocję, każde działanie i każdą myśl poświęconą Festywalowi. Bez Was byłby on jedynie mrzonką. Dzięki Wam to marzenie materializuje się każdego roku od dwudziestu jeden lat.

Festywal Sztuki Wysokiej – nasz Festywal – poprzedza wiele intensywnych, pracowitych miesięcy. A potem toczy się we dnie i w nocy, w pośpiechu, hałasie i zmę-czeniu, w zgiełku rozmów, twórczych sporów, radości i śmiechu. Tworzymy go z wielką pasją, na drabinach, w spoconych podkoszulkach, z kawałkiem chleba w ustach przesiąkniętym aromatem kawy, telefonem przyklejonym do ucha. Zdarza się, że towarzyszy nam smutek z powodu niemocy rozwiązania małych pro-blemów, częściej przepełnia nas entuzjazm i radość z cudu ogarnięcia całości.

Nasz Festywal ... To artysta z wielkim płótnem na plecach biegnący przez miasto, fotograf odtwarzający pod powieką zapa-miętane obrazy, muzyk wystukujący obcasem rytm i mruczący pod nosem jakąś melodię, to tancerz siedzący na scenie w bezruchu… i wielka wiara w siłę i twórczą moc człowieka, w to, że ta „robota” ma sens, bo łączy i jednoczy podobnych ludzi.

To relacja z wrażliwym człowiekiem, łapanie garściami chwil, w których możemy być blisko twórczych i pię-knych ludzi.

To wzajemne przyciąganie. Mimo, że każdy z osobna jest samotnym wędrowcem, nasze drogi krzyżują się a myśli splatają ten jeden raz w roku. To miłość do sztuki przyciąga nas do siebie, by cieszyć się z tego, że jesteśmy tu i teraz, i robimy to, co robimy.

I pozostaje trwały ślad w pamięci, pełen zapachów, kolorów i dźwięków.

Magda i Jacek Wichrowscy